Tuesday, 4 December 2012

Świąteczna edycja limitowana Yves Rocher - pierwsze i ostatnie starcie

Hej

Przy zakupach w YR, dostałam tę tubeczkę z kremem do rąk z limitowanej edycji świątecznej. Oglądając i wąchając produkty z tej serii, zapach mnie nie powalił i na pewno nie kupiłabym nic sama z siebie.

Nawilżający krem do rąk - wanilia i cytryna. Yves Rocher.






30ml. Cena: ? ( Yves Rocher )
Przyznam się bez bicia, nie jestem fanką świątecznych limitowanych edycji kosmetyków, szczególnie tych z YR. Nie wiem jak oni to robią, ale wszystkie zapachy mi nie leżą, czekolada i pomarańcza (rok lub 2 lata temu) była dla mnie okropna. Teraz jest wanilia i cytryna, pieczone jabłko z karmelem, i kandyzowane kwiaty. Od biedy mogłabym się skusić na coś z karmelowo-jabłkowej nuty zapachowej. Niestety, nic nie podbiło mojego serca.

Wracając do kremu.

Opakowanie ma ładne, podoba mi się i żółty kolor i lekko świąteczna grafika. Wadą są żółte napisy na żółtym tle! No błagam, ledwo, co ten skład tam widać (może to celowe, bo nie jest najlepszy). Coś ten żółty kolor ich poniósł za bardzo.

Konsystencja jest raczej rzadka, lekko wodnista, dobrze się rozsmarowuje, ale z wchłanianiem gorzej, nie lubię siedzieć 10 minut i dalej wcierać sobie krem w dłonie, bo czuć że się jeszcze nie wchłonął. Zostawia lekko tłustawy film, który trochę przeszkadza, do tego stopnia, że używam go tylko na noc i to jak sobie o nim przypomnę. Również mam wrażenie, że po jakimś czasie skóra na dłoniach staje się jakby lekko napięta.

Zapach - myślałam, że się z nim polubię. Jeżeli wąchamy prosto z tubki jest mocno cytrusowy i dla mnie okropny. Na dłoniach ledwo, co wyczuwalny, podczas smarowania pachnie trochę lżej. Ja niestety nie jestem wielbicielka takich zapachów.

Plusem jest to, że przynosi jako taką ulgę suchym dłoniom, ale niestety do czasu kolejnego mycia rąk.

W składzie dopatrzyłam się urei, jakiejś wody kwiatowej i oleju z nasion - chyba nie jest źle.

Kusi Was coś z tej edycji? Lubicie świąteczne limitowanki czy jesteście obojętne na takie nowości?
Poszłam do Natury kupić sobie tylko kulkę garniera. Przy okazji kupiłam dwa nadprogramowe produkty - maseczkę do skóry suchej Mincera i pomadkę z Nivea. Nie lubię tych pomadek, mam z nimi same złe wspomnienia, dlaczego więc ta znalazła się w moim koszyku? Promocja, różany zapach i myślenie a nóż ta nie będzie zła. 

Używam jej od dwóch dni i już jej szczerze nienawidzę. Po 5 min. znika z ust, nie robi kompletnie nic, i mam wrażenie, że wysusza. Nawet jak będą ją rozdawali za darmo to nie wezmę, albo wezmę i oddam mamie ;)

Od dziś mam nowe kosmetyczne motto: wystrzegać się pomadek Nivea :D

13 comments:

  1. Miałam jakiś krem do rąk z limitki z YR i również szału nie było :)

    ReplyDelete
  2. A mnie bardzo się spodobał! Pozdrawiam, Blogging Novi.

    ReplyDelete
  3. Nie lubię pomadek Nivea, ale krem chciałabym :D

    ReplyDelete
  4. nie mialam :D

    Zapraszam do mnie na konkurs, do wygrania bon do sklepu (H&M, C&A, New Yorker czy Reserved) Zgłoszenia do 13 grudnia ! :)
    fashion-style-viola.blogspot.com/2012/11/konkurs-wygraj-bon-na-zakupy.html

    ReplyDelete
  5. Ja zamiast ochronnym pomadek używam masła shea :)

    ReplyDelete
  6. Ja jakoś w ogóle nie przepadam za firmą YR. :/ Mnie kuszą z nivei masła, ich nowość o której wszędzie jest głośno, ale mam tyle produktów do pielęgnacji ust że chyba póki co sobie odpuszczę. :)

    ReplyDelete
  7. Limitowana świąteczna pielęgnacja YR faktycznie nie powala, zapachy moim zdaniem też takie sobie, ale całkiem fajna ta mini makijażowa kolekcja - co nie zmienia faktu ze na nic się nie skuszę, bo nic mi teraz nie potrzeba za bardzo.

    ReplyDelete
  8. mnie by zapach przeszkadzał :)

    ReplyDelete
  9. Pomadki Nivea są dobre w wersji klasycznej albo hydra. Reszta, czyli te smakowe, różowe i inne nie robią na ustach kompletnie nic. Czasem sięgam po taką koktajlową, bo zapach ma cudny, nie robi nic, ale nie wysusza.

    ReplyDelete
  10. Faktycznie, mają dość specyficzne zapachy, chyba trzeba coś takiego po prostu lubić, bo wydają się one dość intensywne. Tej pomadki również nie cierpię i nigdy więcej jej nie kupię (a miałam ją raz...) :)

    ReplyDelete
  11. o :D a w moim przypadku Soft Rose to jedna z moich najukochańszych pomadek pod słońcem i jak tylko mi się kończy to biegnę po następną :D

    ReplyDelete
  12. mi pasuje z nivea ta błękitna chyba hydrocare z takimi bąbelkami na opakowaniu :)

    ReplyDelete
  13. Witam!
    Miałabym ogromną prośbę do Ciebie odnośnie tego posta :)
    W wolnej chwili proszę skontaktuj się ze mną na maila: m.gorska@webbersaar.com

    Pozdrowienia z pochmurnego (niestety) Wrocławia,
    Milena Górska

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za wszelkie komentarze :) są siłą napędową do prowadzenia tego bloga.